*semmer
pov *
Wstałam.
Jakoś źle się czuję. Nie wiem czemu. Jakoś dziwnie. Czuję się,
jakbym miała okres, a nie mam. Dziwne. Zresztą. Zeszłam z łóżka
i ubrałam się w czerwoną spódnicę i zwiewną białą koszulę.
Zeszłam na dół i wychodząc z domu chwyciłam jabłko, by zjeść
po drodze. Szkoła. Jakoś mi się tam nie śpieszy, ale trudno. W
połowie drogi tak jak zawsze czekał na mnie mój chłopak. Zayn
Malik. Najprzystojniejszy chłopak w szkole. Widząc już stojącego
Malika uśmiechnęłam się szeroko. Chłopak odwzajemnił gest
obejmując mnie ramieniem.
Z:
Jak się masz skarbie?
S:
Dobrze. - skłamałam
Z:
Na pewno?
S:
Tak. - niestety nie umiem dobrze kłamać i chłopak chyba to wyczuł
Z:
Co się dzieje, baby?
S:
Nic.
Z:
Nie upieraj się bo widzę po tobie.
S:
No ale naprawdę.
Z:
Mów.
S:
Heh. Po prostu źle się czuję.
Z:
Co się dzieje?
S:
Boli mnie brzuch.
Z:
A jadłaś coś?
S:
Tak. Jabłko.
Z:
Hmmm.. A masz?
S:
Jabłko?
Z:
Nie.. Okres.
S:
Co? Nie!
Z:
To nie wiem.. Może jabłko to za mało. Kupimy ci coś po drodze.
S:
Kocham cię.
Z:
Ja ciebie też.
Doszliśmy
do szkoły i po kilku godzinach wróciłam do domu. Brzuch bolał
mimo wszystko. Nie chciałam kłopotać moich rodziców więc
postanowiłam na własną rękę pójść do lekarza. Przecież
jestem pełnoletnia. Zabrałam jakieś dokumenty, trochę pieniędzy
i telefon z którego napisałam do Malika.
"
Hej. Mogę do ciebie wpaść za godzinkę może dwie? "
nie
musiałam długo czekać na jego odpowiedź.
"
Pewnie skarbie. Zrobię zakupy to zjemy razem. Dobrze? "
bez
zastanowienia napisałam
"
OK. "
i
odłożyłam telefon do torby. Po kilku minutach byłam już w
klinice i przypisano mnie do pani doktor. Zapukałam lekko do
gabinetu i słysząc "proszę" weszłam do środka.
(D-
doktor)
S:
Dzień dobry.
D:
Dzień dobry. Co pani dolega?
S:
Przyszłam, bo boli mnie brzuch, ale leki nie pomagają za bardzo.
D:
Kiedy masz okres kochanie?
S:
Za około 2 tygodnie.
D:
Dobrze. Jadłaś coś może?
S:
Tak.
D:
A gdzie cię dokładnie boli?
S:
Tu. - pokazałam wskazując pod brzusie
D:
Dobrze. Odpowiedz mi na troszkę krępujące pytanie. Uprawiałaś
już sex?
S:
Yyyyy.. Tak.
D:
Dobrze, a kiedy?
S:
Miesiąc temu w urodziny.
D:
Przytyłaś przez ten czas?
S:
Trochę tak.
D:
Dobrze, skieruję cię do pana Gibsona. Jak wyjdziesz to korytarzem
prosto i ostatnie drzwi na lewo. - powiedziała dając mi jakąś
karteczkę
Chciałam
ją przeczytać, ale pismo było tak nieczytelne, że nie byłam w
stanie niczego odczytać. Udałam się do gabinetu. Na drzwiach
pisało : ginekologia. Bałam się jak jasna cholera. Zapukałam i po
chwili weszłam do środka.
(
G - Gibson )
G:
Dzień dobry. Nie byliśmy umówieni, zgadza się?
S:
Nie. Pani doktor mnie tu przekierowała. - podałam tajemniczy
kawałek papieru
G:
Aha.. Dobrze. To zaraz się tobą zajmę. Połóż się na tym łóżku
i podnieś koszulkę.
S:
Dobrze.
Położyłam
się na miętowym łożysku. Podwinęłam koszulę. Lekarz usiadł na
krześle obok i spoglądając na mnie swoimi zimnymi dłońmi w
gumowych rękawiczkach zsunął mi lekko spódnicę. Następnie
wycisnął mi trochę lodowatego niebieskiego żelu na brzuch i
jakimś urządzeniem podłączonym do komputera przejeżdżał po
moim pod brzusiu. Bałam się co mi jest, czekając na najgorsze.
Chyba się domyślam, ale nie chcę o tym słyszeć. Czekałam do
końca badania. Dostałam chusteczki i się nimi wytarłam po czym
poprawiłam koszulę.
G:
Z badań wynika, że jest pani w ciąży. - i padło to słowo
S:
W ciąży? Jest pan pewien? - byłam bliska płaczu, ale
powstrzymywałam go by nie było tego widać
G:
Jak najbardziej. Gratuluję.
S:
Dziękuję.
Zabrałam
swoje rzeczy i jak najszybciej wybiegłam ze szpitala. To nie mogła
być prawda. Jak Zayn zareaguje na wiadomość, że jestem z nim w
ciąży? Nie chcę o tym myśleć. Pewnie będzie mi kazał je
usunąć, albo po prostu mnie wyzwie. Jeśli nie gorzej. Nie. Nie
chcę o tym myśleć. Skierowałam się do swojego domu, bo nie
miałam ochoty spotkać się z Malikiem. Weszłam do swojego pokoju i
rzuciłam się na łóżko. Z oczu leciały mi miliony łez. Przecież
ja nie dam rady. To nie jest dla mnie. Bycie matką wymaga
odpowiedzialności i dojrzałości, a ja jestem tylko dzieckiem!
Ryczałam jak małe dziecko wtulając się do poduszki. Moje użalenie
się przerwał dźwięk SMSa. Był od Zayna.
"
Hej baby. Kiedy będziesz? "
odpisałam
mu bez zawahania
"
Dziś nie dam rady Zayn. Pa. "
na
napisanie czegoś innego nie miałam siły. Tyle powinno mu
wystarczyć.
"
Co się dzieje? Wszystko w porządku? "
nie
odpisałam. Zayn wielokrotnie dzwonił. Nie odebrałam ani razu.
Wysyłał SMS, których nawet nie miałam siły przeczytać. W końcu
odpuścił. Zbliżała się 20:00. Nadal leżałam na łóżku
użalając się nad sobą wylewając z siebie kolejne litry wody.
Nagle przyszedł SMS. Chciałam sprawdzić od kogo. Okazało się, że
mam około 20 wiadomości od Zayna. Ta również. Przeczytałam ją,
bo było mi żal chłopaka.
"
Już mnie nie kochasz, prawda? "
nie
mogłam pozwolić by sobie tak o mnie myślał.
"
Oczywiście, że Cię kocham! Nie wątp w to "
po
sekundzie dostałam wiadomość
"
To czemu nie odpisujesz? Nie odbierasz? Czemu nie przyszłaś? Nie
kochasz mnie i tyle. Zrobimy tak. Masz do mnie przyjść na 20:30, a
jak nie to znaczy, że mnie nie kochasz "
nie
odpisywałam już Prędko się pozbierałam. Nie mogłam go stracić.
Udałam się do łazienki. Wyglądałam okropnie. Spojrzałam na
telefon. 20:10. Cholera. Nie zdążę. Nie mam czasu na umycie
rozmazanego makijażu, mimo iż wyglądałam jak wiedźma. Trudno.
Prędko założyłam buty i zeszłam na dół. Wyszłam z domu i jak
najszybciej mogłam dotarłam do domu Malika. Zadzwoniłam dzwonkiem
do drzwi. Po chwili stanął w nich wysoki mulat. W jedną chwilę
jego uśmiech znikł z jego twarzy.
Z:
Co się stało? Czemu płakałaś?
S:
Bo myślałam, że mnie zostawisz. - skłamałam wpraszając się do
środka i udając się do jego pokoju do którego zaraz po mnie
wszedł Zayn
Z:
Co się stało. Powiedz mi.
S:
Mówiłam ci.
Z:
Kochana Sami. Jesteś piękna, ale nie umiesz kłamać. Co się
stało?
S:
Niee..Nie mogę Ci powiedzieć.
Z:
Czemu? Co się stało?
S:
Powiem ci, ale nie gniewaj się na mnie.
Z:
Co się stało?
S:
Byłam u lekarza Zayn.. I ja.. Ja jestem w ciąży. - wyszeptałam
ostatnie słowo, ale mimo to chłopak mnie usłyszał
Z:
Co!? Przecież my! My byliśmy zabezpieczeni!
S:
Wiem. Ale co ja mam poradzić.
Z:
Summer, ja nie mogę być ojcem! Nie, to niemożliwe.. Potrzebuję
przerwy Knight. ( jej nazwisko ) My potrzebujemy przerwy.
S:
Czekaj. Rzucasz mnie!?
Z:
Na razie..
S:
Nie wierzę! - wtrąciłam - Rzucasz mnie w takim momencie! To jest
ta twoja miłość!? Myślałam, że ci na mnie zależy! Wiesz co!?
NIENAWIDZĘ CIĘ! - krzyknęłam mu prosto w twarz po czym wybiegłam
z domu
Po
moich policzkach płynęła gorzka ciecz. Jak on mógł? Nienawidzę
go. Szłam byle gdzie. Po dłuższym błądzeniu dotarłam do znanej
mi ulicy. Miałam może 20 minut do domu. Ruszyłam w jego stronę.
Gdy już doszłam, położyłam się i usnęłam.
***
Minął
tydzień. Moi rodzice nadal nie wiedzą co się stało. Unikam Zayna
jak ognia. Zayn cały czas mnie zaczepia i goni, ale nie mam czasu go
ganiać. Jest wieczór. Wciąż myślę o tym co zaszło między mną,
a Zaynem. To nie jest coś co tak łatwo mogę wybaczyć.
Zdecydowanie nie. Właśnie przechadzałam się po ulicach miasta,
gdy usłyszałam wołanie. To on mnie wołał. Nie miałam ochoty z
nim gadać, więc przyśpieszyłam kroku, ale on także. Zaczęłam
biec. Właśnie wybiegałam z za rogu, gdy wpadłam pod auto. Okropny
ból przeszedł moje ciało, a kierowca zniknął w mgnieniu oka.
Leżałam bezwładnie na ulicy zwijając się z bólu. Czułam
okropny ból wszędzie, ale szczególnie na brzuchu. Bałam się.
Poczułam tak jakby ciecz na moich nogach. Czułam wilgoć. W oddali
słychać było jak Malik krzyczy moje imię. Po chwili był przy
mnie i wyciągnął telefon dzwoniąc po karetkę.
Z:
Summer. Ono nie może umrzeć. Nie pozwolę na to.
S:
Dziecko? Przecież go nie chciałeś.
Z:
Nie nie chciałem. Chciałem tylko nie rozumiałem jak mogę być
ojcem dziecka takiej pięknej dziewczyny. Takiej wspaniałej
dziewczyny. Nie możemy go stracić.
S:
Już za późno Zayn. Już go nie ma.
Z:
Nie mów tak. - w tym czasie przyjechała karetka
Zabrali
mnie do szpitala i zbadali. Miałam rację. Poroniłam. Może to
nawet dobrze. Tylko, by było problemem. Zayn był cały czas przy
mnie. Czuwał.
***
Minęło
4 lata, a ja nadal jestem z Zaynem. Pogodziliśmy się po tamtym i
zbudowaliśmy lepszy i szczęśliwszy związek. Teraz spodziewamy się
dziecka i cieszymy się, że możemy być rodzicami.
-------------------------------------------------------------
Black