sobota, 26 kwietnia 2014

IMAGIN#4 część 3 Harry

JA: Aha.. Spoko. 
H: Nie kojarzysz mnie?
JA: No kojarzę.
H: Jako.. ?
JA: Muzyk. One Direction. Jesteś w trasie, a raczej ją kończysz..
H: No tak.. A w związku z tym?
JA: Yyyy.. Nic? Co? Mam piszczeć jaki to ty jesteś cudny? Masz głos, talent, szczęście, przyjaciół, fanów i wspaniałe życie, ale to nie powód do jakiegoś widocznego obsesyjnego fanatyzmu.
H: Dziękuję.
JA: Za co?
H: Że traktujesz mnie.. Normalnie. Jak równego sobie.
JA: Nie ma za co.
H: Idź spać.
JA: A ty?
H: Ja pójdę spać do Louisa.
JA: Nie ma mowy. To ty wynająłeś pokój i nie pozwolę, by ten rachunek był za mnie.
H: Oj, nie przesadzaj.
JA: Nie przesadzam. Śpisz tutaj.
H: Dobrze. Nie będę się z tobą kłócił. - położył się na podłodze
JA: Co ty robisz?
H: Idę spać, nie widać?
JA: Na podłodze!?
H: No tak. Uparłaś się, że mam spać tu. Więc śpię na podłodze. Przecież ty śpisz w łóżku, a ja nie chcę spać z tobą w jednym łóżku, bo jeszcze cię przygniotę i sprawię sam ból.
JA: Nie przesadzaj. Nie zgnieciesz mnie. Chodź.
H: A rany? Co? Będą boleć jak się o nie otrę.
JA: Nie otrzesz. Ufam ci. Chodź.
H: Nie.. Nie mogę..
JA: Ale czemu?
H: No bo.. Ja.. No wiesz.. Ja śpię..
JA: Nago.. Tak wiem..
H: I nie przeszkadza ci to, jako normalnej nieobsesyjnej na moim punkcie osobie?
JA: Nie.. Harry, dorośnij.. Nie jesteśmy już dziećmi. To jedna z części ciała. Tylko taka trochę bardziej.. YYyy.. Bardziej. No. Ale tak to co? Ugryzie mnie?
H: No wiesz.. Nigdy nie wiadomo XD
JA: Hehe.. Przestań sobie żartować i właź na łóżko.
H: Heh.. No dobra.
Patrzyłam jak ściąga z siebie ubrania. Najpierw koszulkę co ukazało jego piękny wytatuowany tors jak i ramiona, potem spodnie, a następnie bokserki. Przyglądałam się dokładnie każdemu ruchowi, by nic mi nie uciekło. Podziwiałam jego całe ciało, aż w końcu mój wzrok zatrzymał się w miejscu gdzie zwykle były bokserki. Wpatrywałam się w każdy szczegół, gdy nagle usłyszałam cichy zduszony śmiech chłopaka, który aż prosił by się wydostać. Zerknęłam na jego nieskazitelną twarz i zobaczyłam ten uśmiech i te dołeczki. Tak.. Cudne są. Śmiech narastał, a ja już nie mogąc wytrzymać z niewiedzą, z czego on tak rży , skupiłam się na jego oczach i zapytałam
JA: CO!? - burknęłam
H: Na każdego się tak gapisz, gdy jest nagi? XD
JA: Owszem.. I wiesz.. kocham też sobie pomacać.. XD
H: Hehehehe ... Bardzo śmieszne. XD
JA: Wiem. xD Ale tak na serio, to zawsze chciałam się przyjrzeć, ale nie miałam okazji.
H: Chciałaś się przyjrzeć powiadasz? XD J
A: Hehhe.. No tak.. Ale chodziło mi o to, że.. Heheehe.. Nie mogę.. Rozbroiłeś mnie. XD
H: Wiem. xD Ale dokończ.. Że co? xD
JA: Oj przestań się tak szczerzyć. Chodzi o to, że maluję i zawsze chciałam namalować scenę w stylu.. Yyy.. Filmu.. Noo...
H: Noo.. ?? XD
JA: No porno..
H: Hehehe.. Nice.. To dla mnie zaszczyt.
JA: Co?
H: Że sceny łóżkowe będą inspirowane moim ciałem XD
JA: Hehehe.. xD Taa.. xD Nie ma za co. Może kiedyś mi będziesz pozował do takiego obrazu XD
H: Hmm.. Interesująca propozycja XD Hehehehe.. XD Nie no. Dobra.. Opanowanie. . . . Więc malujesz?
JA: Tak od małego. Zawsze lubiłam. Nie miałam na to środków, ale jakoś sobie radziłam. Malowanie oddawało moje emocje. Ból przenosiłam na obraz..
H: Ból? - z moich oczu zaczęły uciekać łzy
JA: Nieważne.
H: Ważne. Czemu Cię bolało?
JA: Nie poruszaj tego tematu! Ro
zumiesz!? Nie twój zasrany interes! Moje życie, moja przeszłość, moje problemy! H: Dobrze. Uspokój się.
JA: Sam się uspokój!
H: Proszę, uspokój się.
JA: Dobra.. Nieważne. Zapomnij. Wracając do tematu. Maluję, szkicuję. Taka pasja. Moje obrazy zazwyczaj są smutne, ale są też takie które przedstawiają ludzi. Uśmiechniętych ludzi. Między innymi to wy, mój przyjaciel i rzadziej moja mama. Tak bardzo ją kochałam, a teraz jej nie ma..
H: Nie ma?
JA: Przestań zadawać te cholerne wścibskie pytania!
H: Ale to ty zaczynasz i zostaje taka pustka po informacji której nie podałaś.
JA: Trudno! Pustka jest bo tego właśnie chcę! Masz nie zadawać pytań związanych z moją rodziną! Zrozumiano!?
H: Wyjaśnij mi tylko, dlaczego nie mogę ich zadawać?
JA: Bo nie.
H: Dlaczego?
JA: Bo nie!
H: Ale dlaczego?
JA: Bo kurwa ja sobie tego nie życzę!
H: . . . Ale dlaczego?
JA: Bo nie! Nie rozumiesz!?
H: Nie, nie rozumiem.
JA: To jesteś tępy!
H: A ty przemądrzała!
JA: A ty wścibski!
H: A ty wulgarna!
JA: A ty przyczepialski!
H: A ty nieostrożna!
JA: A ty jesteś pedałkiem!
H: A ty dziwką do pieprzenia!
JA: . . . - nie mogłam nic powiedzieć. Po prostu się rozpłakałam jak małe dziecko
H: Przepraszam, nie powinienem..
JA: Racja. Nie powinieneś. Nie powinieneś mnie ratować. Mogłeś odjechać i dać mi się utopić!
H: Co? Ale czemu?
JA: Bo tak.. Bo nie chcę żyć po tym wszystkim!
H: Jakim wszystkim?
JA: Przestań zadawać te cholerne pytania!
H: Jakim wszystkim? To jest związane z twoją rodziną?
JA: Tak kurwa! Ale jesteś bystry! Brawo za spostrzegawczość a teraz idź się utop w klopie.
H: Ale czemu?
JA: Bo nie wiem, gdzie jeszcze możesz się tu utopić w pobliżu.
H: Nie o to chodzi. Dlaczego cierpisz przez swoją rodzinę?
JA: Zamknij się wreszcie!
H: Nie, do póki się nie dowiem.
JA: Chcesz kurwa wiedzieć!? Dobra! Jak się zamkniesz to ci powiem! Moja rodzina nadaje się do serialu! Do kryminału! Do pieprzonego horroru! Masz! A teraz stul pysk!

----------------------------------------------------------------

Black

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz