sobota, 26 kwietnia 2014

IMAGIN#5 "Moje ckliwości"

Wszystko zaczęło się dawno temu, gdy się narodziła. Bóg miał dla niej plan, ale nie taki jaki by chciała. Cierpiała, bo to było jej pisane. Wszyscy się na nią uwzięli. Rodzina, znajomi, nauczyciele. Dla wszystkich była nieodpowiednia. Dla rodziny i nauczycieli była za głupia, za mało zdolna. Porównywali ją do jej starszego rodzeństwa, które w porównaniu do niej było ideałami każdego rodzica. Same dobre oceny. Specjalne osiągnięcia. Miała narzucone reguły, zasady, wymagania. Nie mogła mieć oceny poniżej piątki. Musiała być mądra, uczyć się , ładnie pisać, zachowywać się tak jak chcieli inni. Jej rówieśnicy dręczyli ją bez powodu, w każdym razie ona go nie znała. Czepiali się wszystkiego. Hejtowali ją za wszystko przez lata. Uważali ją za inną, dziwną. Obrażali ją przy każdej okazji. Wyzywali od brzydkich i grubych. Od głupich i tępych. Od beznadziejnych i niepotrzebnych. Ona na to nie reagowała bo chciała być twarda, bo w większości taka była. Lecz głęboko w niej siedziała ta druga ona, która cierpiała. Każde słowo ją dotykało i raniło. Lecz pojedyncze obelgi nie były wykrywalne. Lecz obrazy trwały latami, a ona się zmieniała. Zmieniała od środka. Nie wierzyła już w nic. Nie wierzyła w szczęście, bo go nie doznawała. Widziała świat w szarych kolorach, bo nie była lepiej traktowana. Jej psychika nie była już normalna. Wierzyła we wszystkie obelgi. We wszystkie chamskie komentarze, a było ich sporo. Nie wierzyła w komplementy. Sądziła że ludzie tylko zmyślają by ją pocieszyć, lecz to nic nie dawało. Wiedziała, że kłamią, bo to co mówili niby mówiąc jej komplementy nie przypominało jej obrazu który miała w głowie. Widziała siebie jako najgorsze monstrum. Starała się zmienić, ale każde jej próby były tylko gorzej przyjmowane. Zmieniła się. Nie była szczęśliwa, ale żyła dalej. Zakochała się. Zakochała na zabój. Wiedziała, że nigdy nie pokocha nikogo innego. Lecz nie starała si z nim być, bo po co? Wiedziała że jej nie zechce, że jej nie kocha, ani nie pokocha. Wiedziała, że jest dla niego niewystarczająca. Wiedziała, że jest dla niego za brzydka, za gruba , za głupia. Wiedziała, że się nie nadaje dla niego, bo jak niby ON miałby ją pokochać. Przecież on był idealny, a ona była nikim. Męczyła się przez lata. Poszła na studia. Mieszkała sama. Nie miała znajomych. Nie miała przyjaciół, a co dopiero chłopaka. Żyła samotnie i to ja dobijało. Mimo tego jak bardzo była nieszczęśliwa żyła dalej. Żyła, bo chciała pokazać, że jest silna. Lecz te wszystkie lata ją zniszczyły. Wreszcie, osoba, którą tak bardzo kochała pokochała ją. Byli razem, lecz ona nadal nie była szczęśliwa. Jej psychika była doszczętnie zniszczona. Nie wierzyła, że chłopak ją kocha. Nie wierzyła w słowa, które mówił. Nie wierzyła w jego zapewnienia. Nawet z NIM nie była szczęśliwa, bo nie umiała. Bo to zrobili z niej ludzie. Zmienili ją. Zrobili z nią osobę niezdolną do odwzajemnienia uczuć. Osobę niezdolną do ufania. Osobę niezdolną do kochania. Osobę niezdolną do cieszenia się chwilą. Osobę bez uczuć. Zrobili z niej wrak człowieka, bo inaczej nie dało się jej opisać. Nie wytrzymała tego psychicznie. Zaczęła się ciąć, bo to dawało upływ emocjom, które w niej siedziały. Chłopak kłócił się z nią i wydzierał na nią z tego powodu, ale do niej to nie docierało. Nie wierzyła mu. Nie wierzyła mu, że robi sobie krzywdę. Nie mogła w to uwierzyć. Chłopak wiedział, że z każdym dniem jest z nią coraz gorzej. Zaczęła ćpać, by zapomnieć o bólu. Chłopak nie mógł patrzeć do jakiego stanu się doprowadziła. Myślał, że oszalała. Że jest chora i trzeba jej specjalnej opieki. Skontaktował się z najlepszymi ludźmi by tylko jej pomóc. Wreszcie znalazł ośrodek. Tak, chciał ją wysłać do psychiatryka, bo myślał, że tylko to jej pomoże, ale tak naprawdę tylko pogorszył sprawę. Dziewczyna podsłuchała jedną z jego rozmów i pomyślała, że on chce się jej pozbyć. Że planował to od początku. Cicho udała się na strych. Znalazła tam sznur i zrobiła na nim pętle. Bez problemu go użyła. Zrobiła to. Powiesiła się. Chłopak jej szukał, aż wreszcie ją znalazł. Było już za późno. Płakał niemiłosiernie, ale to nie mogło oddać jej życia. Było już za późno. Za późno, żeby to naprawić. Obwiniał się, że to jego wina. Że nie pomógł jej na czas. Że nie zdołał jej powstrzymać. Ona poszła do nieba, ale nawet tam, nie mogła być szczęśliwa. Nie umiała być szczęśliwa nawet tam. W niebie, gdzie jest wszystko czego dusza pragnie, ona nie była szczęśliwa. Jako jedyna w niebie nie była szczęśliwa, bo nie umiała. Czuwała nad nim, bo nadal go kochała, ale nigdy nie umiała mu tego okazać. Śledząc każdy jego krok myślała o swoim życiu. Myślała co by było, gdyby pokochał ją wcześniej. Czy byłoby inaczej. Myślała, co by było, gdyby ludzie byli inni. Myślała nad tym sporo i doszła do wniosku, że nikt nie może cierpieć jak ona. Nawiedziła swojego ukochanego we śnie i opowiedziała mu swoją historię. Zaszczepiła w nim myśl, którą było zapobieganie dręczeniu. Przypatrywała się jak chłopak robi wszystko w tym kierunku. Wraz ze swoimi znajomymi zrobił wszystko. Założyli organizację, stronki. Z powodu iż byli znani mieli spore wsparcie. Ludzie zmienili się na lepsze. A ona widząc to wszystko po raz pierwszy od dawna się uśmiechnęła. Wreszcie wiedziała, że ma na coś wpływ. Że jednak coś znaczy. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam to myśląc o sobie i swojej przyszłości bo tak ją widzę. Ten imagin opowiada o tym jak się czuję i co czuję. Wyraża mnie. Pokazuje moje poglądy, co sądzę i co przeżywam. Pokazuję co tak na prawdę czuję.

Black

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz