Teraz we czwórkę udaliśmy się do kolejnego pokoju.
Drzwi otworzył nam średniego wzrostu blondynek o błękitnych
oczach. Ubrany był luźno. Na nogach miał zielone buty firmy "Nike"
za kostkę. Jego luźny T-shirt idealnie pasował do długich i
szerokich spodni w odcieniu beżu.
Chłopak:
No wreszcie. Głodny jestem. Wbijmy do jakiegoś Nandos. Jest tu
Nandos?
Ja:
Jest. - odpowiedziałam kierując spojrzenia na siebie
Chłopak:
Oo.. Hej.. Niall jestem i jestem głodny. Daleko do Nandos?
Ja:
Nie wiem gdzie jesteśmy więc nie umiem ci odpowiedzieć.
Lo:
Jak to nie wiesz gdzie jesteśmy!?
Ja:
No nie. Na jakiej ulicy jesteśmy?
Lo:
Yyyyy... Nnoo.. Taa.. Kocie.
H:
Vine Street.. Tak. Na pewno.
Ja:
Aaa... To blisko! Na piechotę można iść..
N:
Ooo, to fajnie. Nie zmęczę się, mam nadzieję. A jak ty się w
ogóle nazywasz?
Ja:
( T.I ).
N:
A to fajnie. Chodźmy, bo zaraz z głodu padnę.
Lo:
Heheheehe.. Cały Niall. Dobra, chodźmy.
Ja:
To wychodzimy już?
Lo: Nie. Musimy jeszcze podejść pod jeszcze jednego naszego kolegę.
Lo: Nie. Musimy jeszcze podejść pod jeszcze jednego naszego kolegę.
Ja:
Aha. Dobra.
Już
w większym gronie szliśmy po ostatniego gościa. Już nie trzymałam
się z Zaynem za rękę, bo nie miałam po pierwsze ochoty, a po
drugie humoru. Stanęliśmy przed drzwiami. Zayn lekko w nie zapukał.
Ktoś:
Już idę. Jeszcze moment. - powiedział ktoś za drzwi załamanym
głosem.
Skądś
kojarzyłam ten głos. Nie wiedziałam tylko skąd. Może to ktoś z
mojej dawnej szkoły w Anglii? Pewnie tak.
Z:
Wyłaź. Przestań się gapić w to cholerne zdjęcie i wyłaź. -
nikt nie odpowiedział - Błagam Cię. Wyjdź. Zapomnij chociaż na
ten jeden wieczór. Stary wyjdź.
Po
chwili wyszedł jakiś chłopak ze spuszczoną głową, ale zaraz
odwrócił się, by zamknąć drzwi. Obrócił się o 180 stopni,
tak, że był do nas twarzą. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
To.. To był Liam. Mój kochany Liaś. Zaraz potem chłopak rozejrzał
się i skupił swój wzrok na mnie. Jego spojrzenie wyrażało
wszystkie jego uczucia: żal, smutek , ból, miłość, a przede
wszystkim TĘSKNOTĘ.
L:
( T.I ) czy.. Czy to ty? - zapytał ze łzami w oczach, a ja tylko
pokiwałam głową twierdząco
Chłopak
szybkim krokiem doszedł do mnie i wtulił się we mnie jak nigdy.
Tak, jakby tym jednym uściskiem chciał nadrobić te wszystkie dni
rozłąki. Staliśmy tak dobre 5 minut wtulając się w siebie,
podczas gdy skołowani tą całą sytuacją chłopaki stali i
wgapiali się w nas ze zdziwieniem.
H:
To wy się znacie? - odkleiliśmy się od siebie
L:
... - nie zdążył odpowiedzieć, bo wtrącił się Niall
N:
Nie ważne. Potem powiecie. Chodźmy już, bo jestem głodny.
L:
Chłopaki, możecie nas na chwilę zostawić? Chcielibyśmy
porozmawiać sam na sam.
H:
Jasneee.. Porozmawiać! XD
Z,Lo,L:
Maniak sexualny. -.- Chłopaki gdzieś poszli, a my weszliśmy do
pokoju.
Był
tam nieogarnięty chlew, co nie pasowało do niego. Lubił porządek.
Na łóżku leżało zdjęcie. Podeszłam bliżej, by mu się
przyjrzeć. Było to nasze zdjęcie z naszej pierwszej randki.
L:
Co się z tobą działo? Jak się tu znalazłaś? Z chłopakami? Jak?
Ja:
Wyprowadziłam się do Californii. Mieszkam niedaleko stąd. Byłam w
pubie. Piłam. Straciłam kontrolę i tego co wiem, to potem Zayn
mnie znalazł gdy.. - z moich oczu zaczęły spływać łzy
L:
Co się stało? - usiadł na łóżku sadzając mnie na swoich
kolanach
Ja:
Ktoś.. Ktoś mnie zgwałcił. - Liam mocno mnie do siebie przytulił
- Dlaczego mnie nie szukałeś? Nie zadzwoniłeś? Nie dałeś znaku
życia?
L:
Próbowałem. Ale usunęłaś wszystko i zmieniłaś numer. Adres.
Nie miałaś już emaila, a wytwórnia sprawdzała nas i co robimy.
Tak bardzo za tobą tęskniłem skarbie.
Ja:
Ja za tobą też. - chłopak obrócił mnie tak że siedziałam do
niego przodem Połączył nasz usta w jeden długi i namiętny
pocałunek.
Odwzajemniłam,
bo nie chciałam go przerywać. Jak widać on także. Zaczął
zdejmować ze mnie bluzę, a następnie spodnie. Nie chciałam być
gorsza, więc i ja zaczęłam go rozbierać. Zostaliśmy w samej
bieliźnie. Sięgnął on za moje plecy rozpinając mi stanik, który
rzucił w kąt pokoju. Popatrzył się na mnie i uśmiechnął się
szeroko. Zbliżył do mnie swoją głowę dając mi całusa w
policzek, a potem z uchem. Po czym wyszeptał mi w ucho " Widzę,
że Ci podrosły " lekko się śmiejąc. Ja zareagowałam na to
cichym chichotem. Następnie chłopak położył mnie na łóżku
zdejmując ze mnie majtki oblizując przy tym usta. Nie chcąc byś
gorsza ściągnęłam z niego ostatni materiał jaki miał na sobie.
Nie wiem czemu, ale odczułaś jakiś taki brak "go" we
mnie. Dziwne. Zaśmiałam się nagle na co Liam zareagował
zdziwieniem.
L:
Co?
Ja:
Tobie też coś urosło. XD
L:
Hehehe.. Tak.. - wyszczerzył się przez śmiech - Dziś mijają
równe 3 lata, od tamtego razu.
Ja:
Wiem..
L:
Mogę? - uśmiechnął się pytając o zgodę tak, jak kiedyś.
-----------------------------------------------
-----------------------------------------------
Liczę
że się podobał .. wiem.. krótkie.. ale urywam w momentach.. 1 kom
– rozdział
/black
/black
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz