Był
to wieczór. Moi rodzice jak zwykle się kłócili.. Ale to nie była
zwykła kłótnia jak zawsze.. Nie.. Tym razem mój ojciec sięgnął
po nóż.. Zadał mojej matce serię okrutnych ciosów.. Wszystko
było wyraźnie słychać.. Mój tata wiedząc że ja to widzę
zaczął mnie gonić z nożem w ręku i opętaniem w oczach. Wzięłam
prędko torbę i wybiegłam z domu.. Biegłem, biegłam i biegłam
ulicą daleko.. Byle uciec jak najdłużej.. Wtedy rozpędzona
wybiegłam za rogu prosto pod auto i odbijając się od jego maski
runęłam w urwisko które prowadziło do morza.. Czułam, jak spadam
i jak obijam się o strome i ostre skały zbocza. Zadawały mocne i
bolesne ciosy w moje ciało.. Cierpiałam, a urwisko było spore..
Przynajmniej 10 metrów.. Wreszcie runęłam w wodę.. Plackiem, że
tak powiem, czyli klatką piersiową, bo zjeżdżałam z góry na
brzuchu twarzą ku dołowi.. Zakrztusiłam się wodą.. Słoną
wodą.. Wszystkie otarcia cholernie piekły.. Zaczęłam tracić
kontrolę i obraz z każdą sekundą czerniał coraz bardziej.. w
pewnym momencie po prostu znikł, a ja już nie byłam całkowicie
świadoma.. Czułam tylko, że ktoś mnie wziął na ręce i wynosi z
wody.. Potem chyba wsadził ,mnie do auta. Trochę jechaliśmy, a
potem zemdlałam już kompletnie.. To taka pustka której nie
pamiętasz. Jak spanie.. Nie wiesz kiedy się położyłaś i nagle
budzisz się nie wiedząc co się działo.. Powoli zaczęłam
odzyskiwać przytomność..Światło poraziło mnie w oczy.. Nie
widziałam niczego ale czułam ból, który po sekundzie był
mocniejszy.. Zaczęło piec, a ja poczułam , jakby ktoś mnie czymś
polał, spryskał.. Na brzuchu na bank, tam gdzie były
rany..Poczułam też chłód na brzuchu, tak jakbym miała podwiniętą
koszulkę.. Nagle zobaczyłam sylwetkę.. Potem obraz wyostrzył się,
a moim oczom ukazał się jakiś brunet z lokami.. Nie skupiałam na
nim sporej uwagi.. Bardziej przejmowałam się gdzie jestem , bo
obudziłam się w jakimś pokoju, jak się tu znalazłam , co będzie
dalej, co z moją matką i ojcem oraz przerażającym bólem.. Ten
chłopak odkażał mi rany na brzuchu wodą utlenioną..Cały czas
widniał mi przed oczami obraz mojej konającej matki.. To było
straszne.. Byłam przerażona.. Nie wiedziałam co robić.. Jęczałam
z bólu, a obok mnie siedział jakiś nieznajomy.. Nie wiedziałam
czy mogę mu ufać i chciałam się stamtąd jak najszybciej uciec..
Darłam się i wyrywałam ( leżąc na łóżku chciałam z niego
zejść i uciec , ale ten chłopak mnie przygwożdżał do łóżka )
się, ale to nic nie dawało... Chłopak mnie uspokajał.. Przyniósł
jaką tabletkę... Nie chciałam jej brać.. Nie wiadomo co może się
stać.. Gdy już wreszcie się uspokoiłam połknęłam kapsułkę od
nalegającego nieznajomego... Leżałam tak ale nadal ból był
mocny.. Miałam jeszcze nie opatrzoną jedną ranę jak nie
więcej..
Chłopak: Jak się nazywasz... ?
JA : .... -
milczałam
Chłopak: Spokojnie.. Możesz powiedzieć.. Nie
skrzywdzę cię.
JA: Ja.. Ja... Nazywam się... - jąkałam się
z przerażenia
Chłopak: Spokojnie.. No.. Jak masz na imię? -
uśmiechnął się w moją stronę lekko zachęcając mnie do
odpowiedzi
JA: Ja.. Ja jestem Hope,.
Chłopak: Miło mi Cię
poznać.. Ja jestem Harry..
JA: Ciebie też.. Ale co się stało?
Gdzie jestem..?
H: W hotelu.. Pozwól że ja zapytam pierwszy..
Boli Cię coś jeszcze?
JA: Może.. Ale nie zawracaj sobie tym
głowy..
H: Ale nie, nalegam.. Co Cię boli?
JA: Nieważne..
A w czym ja jestem !?
H:
W mojej koszulce i bokserkach.. xD Hehehe... Nie no.. Musiałem Cię
przebrać w coś suchego.. Ale nie ruszałem bielizny by szanować
twoją prywatność..
JA:
Aha... Spoko.. Aaa. - jęknęłam cicho z bólu..
H:
Co Cię boli.. Widać że cierpisz..
JA:
To jest logiczne jeśli się trzeźwo myśli..
-------------------------------------------------------------------
Oto część pierwsza. Liczę, że się spodoba ;)
Black
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz