sobota, 26 kwietnia 2014

IMAGIN#4 część 1 Harry

Był to wieczór. Moi rodzice jak zwykle się kłócili.. Ale to nie była zwykła kłótnia jak zawsze.. Nie.. Tym razem mój ojciec sięgnął po nóż.. Zadał mojej matce serię okrutnych ciosów.. Wszystko było wyraźnie słychać.. Mój tata wiedząc że ja to widzę zaczął mnie gonić z nożem w ręku i opętaniem w oczach. Wzięłam prędko torbę i wybiegłam z domu.. Biegłem, biegłam i biegłam ulicą daleko.. Byle uciec jak najdłużej.. Wtedy rozpędzona wybiegłam za rogu prosto pod auto i odbijając się od jego maski runęłam w urwisko które prowadziło do morza.. Czułam, jak spadam i jak obijam się o strome i ostre skały zbocza. Zadawały mocne i bolesne ciosy w moje ciało.. Cierpiałam, a urwisko było spore.. Przynajmniej 10 metrów.. Wreszcie runęłam w wodę.. Plackiem, że tak powiem, czyli klatką piersiową, bo zjeżdżałam z góry na brzuchu twarzą ku dołowi.. Zakrztusiłam się wodą.. Słoną wodą.. Wszystkie otarcia cholernie piekły.. Zaczęłam tracić kontrolę i obraz z każdą sekundą czerniał coraz bardziej.. w pewnym momencie po prostu znikł, a ja już nie byłam całkowicie świadoma.. Czułam tylko, że ktoś mnie wziął na ręce i wynosi z wody.. Potem chyba wsadził ,mnie do auta. Trochę jechaliśmy, a potem zemdlałam już kompletnie.. To taka pustka której nie pamiętasz. Jak spanie.. Nie wiesz kiedy się położyłaś i nagle budzisz się nie wiedząc co się działo.. Powoli zaczęłam odzyskiwać przytomność..Światło poraziło mnie w oczy.. Nie widziałam niczego ale czułam ból, który po sekundzie był mocniejszy.. Zaczęło piec, a ja poczułam , jakby ktoś mnie czymś polał, spryskał.. Na brzuchu na bank, tam gdzie były rany..Poczułam też chłód na brzuchu, tak jakbym miała podwiniętą koszulkę.. Nagle zobaczyłam sylwetkę.. Potem obraz wyostrzył się, a moim oczom ukazał się jakiś brunet z lokami.. Nie skupiałam na nim sporej uwagi.. Bardziej przejmowałam się gdzie jestem , bo obudziłam się w jakimś pokoju, jak się tu znalazłam , co będzie dalej, co z moją matką i ojcem oraz przerażającym bólem.. Ten chłopak odkażał mi rany na brzuchu wodą utlenioną..Cały czas widniał mi przed oczami obraz mojej konającej matki.. To było straszne.. Byłam przerażona.. Nie wiedziałam co robić.. Jęczałam z bólu, a obok mnie siedział jakiś nieznajomy.. Nie wiedziałam czy mogę mu ufać i chciałam się stamtąd jak najszybciej uciec.. Darłam się i wyrywałam ( leżąc na łóżku chciałam z niego zejść i uciec , ale ten chłopak mnie przygwożdżał do łóżka ) się, ale to nic nie dawało... Chłopak mnie uspokajał.. Przyniósł jaką tabletkę... Nie chciałam jej brać.. Nie wiadomo co może się stać.. Gdy już wreszcie się uspokoiłam połknęłam kapsułkę od nalegającego nieznajomego... Leżałam tak ale nadal ból był mocny.. Miałam jeszcze nie opatrzoną jedną ranę jak nie więcej..
Chłopak: Jak się nazywasz... ?
JA : .... - milczałam
Chłopak: Spokojnie.. Możesz powiedzieć.. Nie skrzywdzę cię.
JA: Ja.. Ja... Nazywam się... - jąkałam się z przerażenia
Chłopak: Spokojnie.. No.. Jak masz na imię? - uśmiechnął się w moją stronę lekko zachęcając mnie do odpowiedzi
JA: Ja.. Ja jestem Hope,.
Chłopak: Miło mi Cię poznać.. Ja jestem Harry..
JA: Ciebie też.. Ale co się stało? Gdzie jestem..?
H: W hotelu.. Pozwól że ja zapytam pierwszy.. Boli Cię coś jeszcze?
JA: Może.. Ale nie zawracaj sobie tym głowy..
H: Ale nie, nalegam.. Co Cię boli?
JA: Nieważne.. A w czym ja jestem !?
H: W mojej koszulce i bokserkach.. xD Hehehe... Nie no.. Musiałem Cię przebrać w coś suchego.. Ale nie ruszałem bielizny by szanować twoją prywatność..
JA: Aha... Spoko.. Aaa. - jęknęłam cicho z bólu..
H: Co Cię boli.. Widać że cierpisz..

JA: To jest logiczne jeśli się trzeźwo myśli..

-------------------------------------------------------------------

Oto część pierwsza. Liczę, że się spodoba ;)
Black

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz