piątek, 25 kwietnia 2014

IMAGIN#2 Zayn

*semmer pov *

Wstałam. Jakoś źle się czuję. Nie wiem czemu. Jakoś dziwnie. Czuję się, jakbym miała okres, a nie mam. Dziwne. Zresztą. Zeszłam z łóżka i ubrałam się w czerwoną spódnicę i zwiewną białą koszulę. Zeszłam na dół i wychodząc z domu chwyciłam jabłko, by zjeść po drodze. Szkoła. Jakoś mi się tam nie śpieszy, ale trudno. W połowie drogi tak jak zawsze czekał na mnie mój chłopak. Zayn Malik. Najprzystojniejszy chłopak w szkole. Widząc już stojącego Malika uśmiechnęłam się szeroko. Chłopak odwzajemnił gest obejmując mnie ramieniem.
Z: Jak się masz skarbie?
S: Dobrze. - skłamałam
Z: Na pewno?
S: Tak. - niestety nie umiem dobrze kłamać i chłopak chyba to wyczuł
Z: Co się dzieje, baby?
S: Nic.
Z: Nie upieraj się bo widzę po tobie.
S: No ale naprawdę.
Z: Mów.
S: Heh. Po prostu źle się czuję.
Z: Co się dzieje?
S: Boli mnie brzuch.
Z: A jadłaś coś?
S: Tak. Jabłko.
Z: Hmmm.. A masz?
S: Jabłko?
Z: Nie.. Okres.
S: Co? Nie!
Z: To nie wiem.. Może jabłko to za mało. Kupimy ci coś po drodze.
S: Kocham cię.
Z: Ja ciebie też.
Doszliśmy do szkoły i po kilku godzinach wróciłam do domu. Brzuch bolał mimo wszystko. Nie chciałam kłopotać moich rodziców więc postanowiłam na własną rękę pójść do lekarza. Przecież jestem pełnoletnia. Zabrałam jakieś dokumenty, trochę pieniędzy i telefon z którego napisałam do Malika.

" Hej. Mogę do ciebie wpaść za godzinkę może dwie? "

nie musiałam długo czekać na jego odpowiedź.

" Pewnie skarbie. Zrobię zakupy to zjemy razem. Dobrze? "

bez zastanowienia napisałam

" OK. "

i odłożyłam telefon do torby. Po kilku minutach byłam już w klinice i przypisano mnie do pani doktor. Zapukałam lekko do gabinetu i słysząc "proszę" weszłam do środka.
(D- doktor)
S: Dzień dobry.
D: Dzień dobry. Co pani dolega?
S: Przyszłam, bo boli mnie brzuch, ale leki nie pomagają za bardzo.
D: Kiedy masz okres kochanie?
S: Za około 2 tygodnie.
D: Dobrze. Jadłaś coś może?
S: Tak.
D: A gdzie cię dokładnie boli?
S: Tu. - pokazałam wskazując pod brzusie
D: Dobrze. Odpowiedz mi na troszkę krępujące pytanie. Uprawiałaś już sex?
S: Yyyyy.. Tak.
D: Dobrze, a kiedy?
S: Miesiąc temu w urodziny.
D: Przytyłaś przez ten czas?
S: Trochę tak.
D: Dobrze, skieruję cię do pana Gibsona. Jak wyjdziesz to korytarzem prosto i ostatnie drzwi na lewo. - powiedziała dając mi jakąś karteczkę
Chciałam ją przeczytać, ale pismo było tak nieczytelne, że nie byłam w stanie niczego odczytać. Udałam się do gabinetu. Na drzwiach pisało : ginekologia. Bałam się jak jasna cholera. Zapukałam i po chwili weszłam do środka.
( G - Gibson )
G: Dzień dobry. Nie byliśmy umówieni, zgadza się?
S: Nie. Pani doktor mnie tu przekierowała. - podałam tajemniczy kawałek papieru
G: Aha.. Dobrze. To zaraz się tobą zajmę. Połóż się na tym łóżku i podnieś koszulkę.
S: Dobrze.
Położyłam się na miętowym łożysku. Podwinęłam koszulę. Lekarz usiadł na krześle obok i spoglądając na mnie swoimi zimnymi dłońmi w gumowych rękawiczkach zsunął mi lekko spódnicę. Następnie wycisnął mi trochę lodowatego niebieskiego żelu na brzuch i jakimś urządzeniem podłączonym do komputera przejeżdżał po moim pod brzusiu. Bałam się co mi jest, czekając na najgorsze. Chyba się domyślam, ale nie chcę o tym słyszeć. Czekałam do końca badania. Dostałam chusteczki i się nimi wytarłam po czym poprawiłam koszulę.
G: Z badań wynika, że jest pani w ciąży. - i padło to słowo
S: W ciąży? Jest pan pewien? - byłam bliska płaczu, ale powstrzymywałam go by nie było tego widać
G: Jak najbardziej. Gratuluję.
S: Dziękuję.
Zabrałam swoje rzeczy i jak najszybciej wybiegłam ze szpitala. To nie mogła być prawda. Jak Zayn zareaguje na wiadomość, że jestem z nim w ciąży? Nie chcę o tym myśleć. Pewnie będzie mi kazał je usunąć, albo po prostu mnie wyzwie. Jeśli nie gorzej. Nie. Nie chcę o tym myśleć. Skierowałam się do swojego domu, bo nie miałam ochoty spotkać się z Malikiem. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Z oczu leciały mi miliony łez. Przecież ja nie dam rady. To nie jest dla mnie. Bycie matką wymaga odpowiedzialności i dojrzałości, a ja jestem tylko dzieckiem! Ryczałam jak małe dziecko wtulając się do poduszki. Moje użalenie się przerwał dźwięk SMSa. Był od Zayna.

" Hej baby. Kiedy będziesz? "

odpisałam mu bez zawahania

" Dziś nie dam rady Zayn. Pa. "

na napisanie czegoś innego nie miałam siły. Tyle powinno mu wystarczyć.

" Co się dzieje? Wszystko w porządku? "

nie odpisałam. Zayn wielokrotnie dzwonił. Nie odebrałam ani razu. Wysyłał SMS, których nawet nie miałam siły przeczytać. W końcu odpuścił. Zbliżała się 20:00. Nadal leżałam na łóżku użalając się nad sobą wylewając z siebie kolejne litry wody. Nagle przyszedł SMS. Chciałam sprawdzić od kogo. Okazało się, że mam około 20 wiadomości od Zayna. Ta również. Przeczytałam ją, bo było mi żal chłopaka.

" Już mnie nie kochasz, prawda? "

nie mogłam pozwolić by sobie tak o mnie myślał.

" Oczywiście, że Cię kocham! Nie wątp w to "

po sekundzie dostałam wiadomość

" To czemu nie odpisujesz? Nie odbierasz? Czemu nie przyszłaś? Nie kochasz mnie i tyle. Zrobimy tak. Masz do mnie przyjść na 20:30, a jak nie to znaczy, że mnie nie kochasz "

nie odpisywałam już Prędko się pozbierałam. Nie mogłam go stracić. Udałam się do łazienki. Wyglądałam okropnie. Spojrzałam na telefon. 20:10. Cholera. Nie zdążę. Nie mam czasu na umycie rozmazanego makijażu, mimo iż wyglądałam jak wiedźma. Trudno. Prędko założyłam buty i zeszłam na dół. Wyszłam z domu i jak najszybciej mogłam dotarłam do domu Malika. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Po chwili stanął w nich wysoki mulat. W jedną chwilę jego uśmiech znikł z jego twarzy.
Z: Co się stało? Czemu płakałaś?
S: Bo myślałam, że mnie zostawisz. - skłamałam wpraszając się do środka i udając się do jego pokoju do którego zaraz po mnie wszedł Zayn
Z: Co się stało. Powiedz mi.
S: Mówiłam ci.
Z: Kochana Sami. Jesteś piękna, ale nie umiesz kłamać. Co się stało?
S: Niee..Nie mogę Ci powiedzieć.
Z: Czemu? Co się stało?
S: Powiem ci, ale nie gniewaj się na mnie.
Z: Co się stało?
S: Byłam u lekarza Zayn.. I ja.. Ja jestem w ciąży. - wyszeptałam ostatnie słowo, ale mimo to chłopak mnie usłyszał
Z: Co!? Przecież my! My byliśmy zabezpieczeni!
S: Wiem. Ale co ja mam poradzić.
Z: Summer, ja nie mogę być ojcem! Nie, to niemożliwe.. Potrzebuję przerwy Knight. ( jej nazwisko ) My potrzebujemy przerwy.
S: Czekaj. Rzucasz mnie!?
Z: Na razie..
S: Nie wierzę! - wtrąciłam - Rzucasz mnie w takim momencie! To jest ta twoja miłość!? Myślałam, że ci na mnie zależy! Wiesz co!? NIENAWIDZĘ CIĘ! - krzyknęłam mu prosto w twarz po czym wybiegłam z domu
Po moich policzkach płynęła gorzka ciecz. Jak on mógł? Nienawidzę go. Szłam byle gdzie. Po dłuższym błądzeniu dotarłam do znanej mi ulicy. Miałam może 20 minut do domu. Ruszyłam w jego stronę. Gdy już doszłam, położyłam się i usnęłam.

***

Minął tydzień. Moi rodzice nadal nie wiedzą co się stało. Unikam Zayna jak ognia. Zayn cały czas mnie zaczepia i goni, ale nie mam czasu go ganiać. Jest wieczór. Wciąż myślę o tym co zaszło między mną, a Zaynem. To nie jest coś co tak łatwo mogę wybaczyć. Zdecydowanie nie. Właśnie przechadzałam się po ulicach miasta, gdy usłyszałam wołanie. To on mnie wołał. Nie miałam ochoty z nim gadać, więc przyśpieszyłam kroku, ale on także. Zaczęłam biec. Właśnie wybiegałam z za rogu, gdy wpadłam pod auto. Okropny ból przeszedł moje ciało, a kierowca zniknął w mgnieniu oka. Leżałam bezwładnie na ulicy zwijając się z bólu. Czułam okropny ból wszędzie, ale szczególnie na brzuchu. Bałam się. Poczułam tak jakby ciecz na moich nogach. Czułam wilgoć. W oddali słychać było jak Malik krzyczy moje imię. Po chwili był przy mnie i wyciągnął telefon dzwoniąc po karetkę.
Z: Summer. Ono nie może umrzeć. Nie pozwolę na to.
S: Dziecko? Przecież go nie chciałeś.
Z: Nie nie chciałem. Chciałem tylko nie rozumiałem jak mogę być ojcem dziecka takiej pięknej dziewczyny. Takiej wspaniałej dziewczyny. Nie możemy go stracić.
S: Już za późno Zayn. Już go nie ma.
Z: Nie mów tak. - w tym czasie przyjechała karetka
Zabrali mnie do szpitala i zbadali. Miałam rację. Poroniłam. Może to nawet dobrze. Tylko, by było problemem. Zayn był cały czas przy mnie. Czuwał.

***


Minęło 4 lata, a ja nadal jestem z Zaynem. Pogodziliśmy się po tamtym i zbudowaliśmy lepszy i szczęśliwszy związek. Teraz spodziewamy się dziecka i cieszymy się, że możemy być rodzicami.

-------------------------------------------------------------

Black 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz