piątek, 25 kwietnia 2014

IMAGIN#1 część 5

Version:1.0 StartHTML:0000000167 EndHTML:0000014366 StartFragment:0000000501 EndFragment:0000014350
Obudziłam się następnego dnia. Liam już szwendał się po pokoju w ubraniu.
Ja: Dzień dobry.
L: Dzień dobry skarbie. Twój ojciec cały czas wydzwania do ciebie.
Ja: Nie wróciłam na noc. Dziwisz się?
L: No nie. Fakt. Mam do ciebie jedno ważne pytanie. Chcesz mieszkać ze mną i podróżować razem ze mną i chłopakami po świecie?
Ja: I patrzeć jak koncertujecie.. Byłoby mi naprawdę miło, ale wiem, że nie mogę. Po pierwsze, będę wam tylko problemem, a po drugie, ojciec.
L: Nie będziesz żadnym problemem skarbie. Uzgodniłem to już z chłopakami i się zgodzili. A od twojego ojca się wyprowadzisz.
Ja: Niby jak?
L: Dziś wyjeżdżamy dalej w trasę. Uciekniesz z domu.
Ja: Nie.. Nie mogę..
L: Ale czemu?
Ja: Bo w domu mam kilka ważnych dla mnie rzeczy. A jak tam wrócę, to wiesz, że już nie wyjdę.
L: Spokojnie. Myślałem o tym. Jadę z tobą i stawię czoła twojemu ojcu.
Ja: Nie Liam.. Pamiętasz, jak to się skończyło ostatnim razem?
L: Pamiętam skarbie, ale uwierz mi.. Sporo się zmieniło. Chodźmy już..
Ja: Ale gdzie!?
L: Po twoje rzeczy skarbie. Ubierz się w to co wybrałaś , a jak będziesz już gotowa to weź swoje rzeczy i pójdź do pokoju Lou. Chyba trafisz?
Ja: Tak.. Ale..
L: Nie ma żadnego "ale". - wtrącił - Nie pozwolę, by tym razem Cię stracił. Ja już jestem spakowany i mam rzeczy u Lou. Teraz idę do Zayna coś obmówić. Idź do Lou i tam na mnie czekaj. - wyszedł
Co miałam zrobić? Ubrałam się i zrobiłam to co chłopak mi kazał. Spakowałam swoje ciuchy do toreb z zakupami. Przejrzałam się i ogarnęłam trochę. Posłałam łóżko i trochę posprzątałam. Zostawiłam pokój w porządku i ruszyłam ku pokojowi. Zapukałam. Drzwi otworzył mi Louis i wpuścił do środka. Czekając na Liama trochę rozmawialiśmy, a gdy chłopak już wrócił zabraliśmy nasze klamoty i wszyscy ruszyliśmy ku wyjściu. Flesze i piski to to co zastaliśmy przed hotelem. Wsiedliśmy do czarnego vana i usiedliśmy.
Kierowca: Gdzie mam was zawieść?
Z: Gdzie mieszkasz?
Ja: Na Roger's Street 69.
H: 69.. Przypadek? XD
wszyscy obecni: Maniak SEXUALNY! - Harry tylko się zaśmiał
Kierowca podwiózł nas pod mój dom, przed którym stał mój tata paląc szluga. Wysiadłam pierwsza z auta.
tata: Gdzieś ty się szwendała!? Znowu ćpałaś!? Mam Ci przypomnieć, jaka jest za to kara!?
L: Zostaw ją. - wysiadł Liam z miną poważną jak nigdy
tata: Nie wierzę własnym oczom! Znalazłaś go!? Byłaś z tym gówniarzem!? Co!? Jeszcze mi powiedz, że nie jesteś już dziewicą to zarówno i tobie i temu gówniarzowi łeb przestrzelę!
L: Jak śmiesz się do niej tak odzywać!? - rzucił się na mojego ojca z taką furią, jakiej nigdy u niego nie było
Bili się łeb w łeb. Liam już prawie wygrywał, gdyby mój ojciec nie kopnął go w czuły punkt, na co Liam padł na kolana. Następnie dostał w brzuch padając już na glebę. A potem jeszcze w twarz. Wtedy z furgonetki wyskoczył wściekły Zayn i rzucił się na mojego ojca. Bił z niewyobrażalną siłą, ale mój tata był nieugięty i walczył z mulatem mimo tylu obrażeń. Wtedy z furgonetki wylazł Harry, mówiąc mi że mam iść z nim się pakować. Patrząc na leżącego Liama i walczących, szłam za Harrym, gdy byliśmy już prawie przy drzwiach tata wymierzył Zaynowi cios pozbawiający go przytomności. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Odwróciłam się tylko patrząc jak Harry bije się z moim tatą. Wbiegłam prędko na górę i spakowałam swoje ubrania, buty, biżuterię, zdjęcia z półki, oraz laptopa. Już zasuwałam walizkę, gdy drzwi od mojego pokoju otworzyły się z wielkim hukiem. Stał w nich mój mocno poraniony wściekły ojciec. Skuliłam się w kącie przy oknie. Podszedł do mnie i uderzył mnie raz. Potem drugi. Potem kopnął jak psa. Wtedy do pokoju wszedł kulejący Liam i wypchnął mojego ojca przez okno. Następnie padł zmordowany i skatowany na swoje obolałe kolana tuż przy mnie. Przytulił mnie mocno mimo tego że go to bolało, co było widać, bo lekko się krzywił. Wtedy do pokoju wszedł Harry i zapytał czy wszystko dobrze, na co pokiwałam głową twierdząco. Podszedł do Liama i wziął go na barana. Mój pysiek ledwo się trzymał. Zeszliśmy na dół. Hazza usadził Liama w furgonetce i wrócił po Zayna. Niepewnie podeszłam pod mojego ojca. Sprawdziłam mu puls nachylając się nad nim. Żył. Wezwałam karetkę i wsiadłam do auta, gdzie czekali chłopcy. Podjechaliśmy pod szpital, gdzie opatrzyli moich wojowników. Podeszłam do każdego by mu dać buziaka w policzek. Najpierw do Liama, który dostał długi i soczysty, potem do Zayna, który dostał krótki, ale ciepły i delikatny, a potem do Harry'ego , który już miał dostać, ale odwrócił głowę i dostał całusa w usta.
H: 1:0 :)
Ja: Hehe.. Daruję sobie to..

-*-


I tak oto wszystko się zaczęło. Wyprowadziłam się od ojca i zamieszkałam z Liamem. Podróżuję z nim po świecie. Zmieniłam numer, by nie utrzymywać już kontaktu z moim tatą. Właśnie leżę sobie w domu na kolanach mojego narzeczonego. On bawi się moimi włosami. Razem z Liamem czekamy na przyjście na świat naszej pięknej córeczki. Uznaliśmy, że to Zayn będzie chrzestnym, bo gdyby nie on, to nigdy bym jej nie miała i nie byłabym obok tak wspaniałego i kochanego mężczyzny jakim jest Liam.

THE END

------------------------------------

komciajcie, jeśli chcecie kolejne imaginy! :***

Black

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz