Obudziłam
się następnego dnia. Liam już szwendał się po pokoju w ubraniu.
Ja: Dzień dobry.
L: Dzień dobry skarbie. Twój ojciec cały czas wydzwania do ciebie.
Ja: Nie wróciłam na noc. Dziwisz się?
Ja: Dzień dobry.
L: Dzień dobry skarbie. Twój ojciec cały czas wydzwania do ciebie.
Ja: Nie wróciłam na noc. Dziwisz się?
L:
No nie. Fakt. Mam do ciebie jedno ważne pytanie. Chcesz mieszkać ze
mną i podróżować razem ze mną i chłopakami po świecie?
Ja:
I patrzeć jak koncertujecie.. Byłoby mi naprawdę miło, ale wiem,
że nie mogę. Po pierwsze, będę wam tylko problemem, a po drugie,
ojciec.
L:
Nie będziesz żadnym problemem skarbie. Uzgodniłem to już z
chłopakami i się zgodzili. A od twojego ojca się wyprowadzisz.
Ja:
Niby jak?
L:
Dziś wyjeżdżamy dalej w trasę. Uciekniesz z domu.
Ja:
Nie.. Nie mogę..
L:
Ale czemu?
Ja:
Bo w domu mam kilka ważnych dla mnie rzeczy. A jak tam wrócę, to
wiesz, że już nie wyjdę.
L:
Spokojnie. Myślałem o tym. Jadę z tobą i stawię czoła twojemu
ojcu.
Ja:
Nie Liam.. Pamiętasz, jak to się skończyło ostatnim razem?
L:
Pamiętam skarbie, ale uwierz mi.. Sporo się zmieniło. Chodźmy
już..
Ja:
Ale gdzie!?
L:
Po twoje rzeczy skarbie. Ubierz się w to co wybrałaś , a jak
będziesz już gotowa to weź swoje rzeczy i pójdź do pokoju Lou.
Chyba trafisz?
Ja:
Tak.. Ale..
L:
Nie ma żadnego "ale". - wtrącił - Nie pozwolę, by tym
razem Cię stracił. Ja już jestem spakowany i mam rzeczy u Lou.
Teraz idę do Zayna coś obmówić. Idź do Lou i tam na mnie czekaj.
- wyszedł
Co
miałam zrobić? Ubrałam się i zrobiłam to co chłopak mi kazał.
Spakowałam swoje ciuchy do toreb z zakupami. Przejrzałam się i
ogarnęłam trochę. Posłałam łóżko i trochę posprzątałam.
Zostawiłam pokój w porządku i ruszyłam ku pokojowi. Zapukałam.
Drzwi otworzył mi Louis i wpuścił do środka. Czekając na Liama
trochę rozmawialiśmy, a gdy chłopak już wrócił zabraliśmy
nasze klamoty i wszyscy ruszyliśmy ku wyjściu. Flesze i piski to to
co zastaliśmy przed hotelem. Wsiedliśmy do czarnego vana i
usiedliśmy.
Kierowca:
Gdzie mam was zawieść?
Z:
Gdzie mieszkasz?
Ja:
Na Roger's Street 69.
H:
69.. Przypadek? XD
wszyscy
obecni: Maniak SEXUALNY! - Harry tylko się zaśmiał
Kierowca
podwiózł nas pod mój dom, przed którym stał mój tata paląc
szluga. Wysiadłam pierwsza z auta.
tata:
Gdzieś ty się szwendała!? Znowu ćpałaś!? Mam Ci przypomnieć,
jaka jest za to kara!?
L:
Zostaw ją. - wysiadł Liam z miną poważną jak nigdy
tata:
Nie wierzę własnym oczom! Znalazłaś go!? Byłaś z tym
gówniarzem!? Co!? Jeszcze mi powiedz, że nie jesteś już dziewicą
to zarówno i tobie i temu gówniarzowi łeb przestrzelę!
L:
Jak śmiesz się do niej tak odzywać!? - rzucił się na mojego ojca
z taką furią, jakiej nigdy u niego nie było
Bili
się łeb w łeb. Liam już prawie wygrywał, gdyby mój ojciec nie
kopnął go w czuły punkt, na co Liam padł na kolana. Następnie
dostał w brzuch padając już na glebę. A potem jeszcze w twarz.
Wtedy z furgonetki wyskoczył wściekły Zayn i rzucił się na
mojego ojca. Bił z niewyobrażalną siłą, ale mój tata był
nieugięty i walczył z mulatem mimo tylu obrażeń. Wtedy z
furgonetki wylazł Harry, mówiąc mi że mam iść z nim się
pakować. Patrząc na leżącego Liama i walczących, szłam za
Harrym, gdy byliśmy już prawie przy drzwiach tata wymierzył
Zaynowi cios pozbawiający go przytomności. Otworzyłam drzwi i
weszłam do środka. Odwróciłam się tylko patrząc jak Harry bije
się z moim tatą. Wbiegłam prędko na górę i spakowałam swoje
ubrania, buty, biżuterię, zdjęcia z półki, oraz laptopa. Już
zasuwałam walizkę, gdy drzwi od mojego pokoju otworzyły się z
wielkim hukiem. Stał w nich mój mocno poraniony wściekły ojciec.
Skuliłam się w kącie przy oknie. Podszedł do mnie i uderzył mnie
raz. Potem drugi. Potem kopnął jak psa. Wtedy do pokoju wszedł
kulejący Liam i wypchnął mojego ojca przez okno. Następnie padł
zmordowany i skatowany na swoje obolałe kolana tuż przy mnie.
Przytulił mnie mocno mimo tego że go to bolało, co było widać,
bo lekko się krzywił. Wtedy do pokoju wszedł Harry i zapytał czy
wszystko dobrze, na co pokiwałam głową twierdząco. Podszedł do
Liama i wziął go na barana. Mój pysiek ledwo się trzymał.
Zeszliśmy na dół. Hazza usadził Liama w furgonetce i wrócił po
Zayna. Niepewnie podeszłam pod mojego ojca. Sprawdziłam mu puls
nachylając się nad nim. Żył. Wezwałam karetkę i wsiadłam do
auta, gdzie czekali chłopcy. Podjechaliśmy pod szpital, gdzie
opatrzyli moich wojowników. Podeszłam do każdego by mu dać
buziaka w policzek. Najpierw do Liama, który dostał długi i
soczysty, potem do Zayna, który dostał krótki, ale ciepły i
delikatny, a potem do Harry'ego , który już miał dostać, ale
odwrócił głowę i dostał całusa w usta.
H:
1:0 :)
Ja:
Hehe.. Daruję sobie to..
-*-
I
tak oto wszystko się zaczęło. Wyprowadziłam się od ojca i
zamieszkałam z Liamem. Podróżuję z nim po świecie. Zmieniłam
numer, by nie utrzymywać już kontaktu z moim tatą. Właśnie leżę
sobie w domu na kolanach mojego narzeczonego. On bawi się moimi
włosami. Razem z Liamem czekamy na przyjście na świat naszej
pięknej córeczki. Uznaliśmy, że to Zayn będzie chrzestnym, bo
gdyby nie on, to nigdy bym jej nie miała i nie byłabym obok tak
wspaniałego i kochanego mężczyzny jakim jest Liam.
THE END
------------------------------------
komciajcie, jeśli chcecie kolejne imaginy! :***
Black
THE END
------------------------------------
komciajcie, jeśli chcecie kolejne imaginy! :***
Black
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz