Stałam
w kuchni i robiłam śniadanie dla mojego kochanego Louisa. Dziś
nasza trzecia rocznica chodzenia. Nie wierzę, że ten czas tak
szybko upłynął! Muszę mu zrobić coś dobrego i słodkiego na
ciekawie zapowiadający się dzień. Przygotowywałam naleśniki z
nutellą bitą śmietaną i miodem.. Właśnie skończyłam i
włożyłam kilka na talerz ładnie go przystrajając. Tacę ze
szklanką mleka, talerzem i różą chwyciłam na ręce i zaniosłam
do pokoju w którym spał mój ukochany. Spojrzałam na leżącą z
nim dziewczynkę. Moją 5 letnią córeczkę..W tym momencie wszystko
wróciło do mojej głowy.
<wspomnienie>
Wycieczka ze znajomymi do lasu, to czego mi brakowało. Było już trochę późno ale dla 18 latki to nic. Przecież jestem dorosła. Wraz z 2 moich najlepszych przyjaciół pojechaliśmy tam i świetnie się bawiliśmy. Zabawa trwała godzinami. Powoli na niebie było widać pierwsze gwiazdy. Bawiliśmy w chowanego. Biegłam jak najdalej, by było mnie trudno znaleźć. Stanęłam za byle jakim drzewem. Nagle poczułam cios w głowę i z upadłam tracąc przytomność. Obudziłam się w jakimś domku. Bałam się jak cholera. To było straszne. Nagle jakiś zamaskowany typ wszedł do pomieszczenia w którym byłam. Nigdy w życiu się tak nie bałam. Miał na sobie czarną kominiarkę, szare dresy i granatową bluzę. Lekko się zaśmiał na widok, że się ocknęłam. Wolnym krokiem zbliżał się do mnie, a napięcie rosło z każdą chwilą. Byłam skrępowana jakimiś sznurami. Chciałam krzyczeć o pomoc, ale miałam wetknięty jakiś materiał do buzi. Zaczęłam się wiercić i uderzać go tak mocno jak tylko mogłam, ale on przytrzymał moje nadgarstki jedną dłonią a drugą zaczął mnie rozbierać. Szarpałam się, ale był silniejszy. Po chwili nie miałam na sobie już niczego. Kopnęłam go w czuły punkt, na co on wymierzył mi cios z pięści w twarz. Pod wpływem bolesnego uderzenia upadłam kompletnie na podłogę mocno raniąc się w tył głowy. Od siły ciosu oniemiałam i przez chwilę nie byłam świadoma tego co się dzieje. Gdy już się otrząsnęłam poczułam okropny ból w dolnej partii mojego ciała. Łzy cisnęły mi się do oczu. Gdyby jęczałam z bólu, ale materiał częściowo to zagłuszał. Czułam jak chłopak się we mnie zachłannie porusza. Jego ruchy były szybkie i gwałtowne. Chciał się tylko wyżyć i zaspokoić. Nie obchodziło go nic innego jak tylko sprawić sobie przyjemność. Sprawiał mi ból nie do opisania. Chciałam by przestał. By dał mi odejść. By dał mi spokój. Ale to się nie stało.. Robił to dalej.. Płakałam jak nigdy.. Nigdy wcześniej tego nie robiłam.. Czułam się fatalnie.. Chłopak był wysportowany, a jego przyjaciel był duży. To oznaczało tylko problemy. Z każdą sekundą moja twarz puchła coraz bardziej od nadmiernego płaczu. Chłopak ział z podniecenia i zmęczenia, które go przepełniało. Dlaczego to musiało się zdarzyć akurat mi? Świat jest okrutny i brutalny. Wreszcie się skończyło chłopak doszedł spuszczając we mnie swoje ciepło. Czułam się okropnie. Zmęczona, słaba i wykończona. Wreszcie nieznajomy ubierając się do poprzedniego stanu wstał i po chwili przyłożył mi w głowę. Obudziłam się po jakimś czasie w tym samym lesie. Rozejrzałam się. Nikogo nie ma w pobliżu. Jestem ubrana. Przynajmniej to. Przykre wspomnienia wróciły. Moja twarz znowu pokrywał wodospad łez. Biegłam w nieznanym mi kierunku. Nagle ktoś mnie złapał. Zaczęłam się wyrywać i krzyczeć. Nagle Josh ( mój przyjaciel ) uspokoił mnie mocno mnie przytulając. Cieszyłam się, że to był on. Wróciliśmy do domu, a ja namówiłam Josha by ze mną został. Opowiedziałam mu całą historię. Był bardzo opanowany i mnie pocieszał. Po miesiącu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Było już za późno na aborcję w moim przypadku, więc musiałam urodzić.
<koniec wspomnienia>
Otrząsnęłam się i dałam Lou lekkiego buziaka na rozbudzenie. Ledwo otworzył te swoje piękne ślepia. Uśmiechnął się radośnie i wstał z łóżka nie budząc naszej córeczki. Podałam mu śniadanie, ale on je zabrał i w jednej ręce trzymając tacę, a w drugiej trzymaj moją dłoń, zaciągnął nas do salonu. Zjedliśmy śniadanie na pół. Nagle mina Lou gwałtownie spoważniała, co było dla niego dziwne.
- (T.I)..
- Louis, coś nie tak?
- Ja muszę Ci coś powiedzieć, ale najpierw musisz mi odpowiedzieć na kilka pytań.
- Dobrze Lou, ale zaczynam się bać.
- Kochasz mnie?
- Oczywiście, że tak.
- A wyszłabyś za mnie, mieszkałabyś ze mną i byłabyś ze mną do końca swojego życia?
- Tak Lou, ale do czego ty zmierzasz?
- Mimo wszystko?
- Tak Louis, ale o co Ci chodzi?
- (T.I), wiedz, że bardzo Cię kocham. Ale muszę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego, co chciałem Ci powiedzieć od początku, ale nie chciałem Cię stracić.
- Przejdź do rzeczy.
- Tym kimś. Kto cię zgwałcił byłem ja.
- Co!? - jej oczy zaszły się łzami
- Proszę, wiem, że to było złe. Wiem, że boli i jesteś zszokowana i zawiedziona, ale zrozum, ja Cię kocham!
- Louis..
- Proszę, wybacz mi. Kocham Cię najbardziej na świecie! Byłem głupi!
- Nie, ja. Nie dam rady. Ja. Muszę to przemyśleć. - wstałam i udałam się na górę do łazienki
Zamknęłam drzwi i osunęłam się po ścianie. Zaczęłam płakać. Zakochałam się w gwałcicielu. Rozmyślałam co dalej zrobić. Po pewnym czasie postanowiłam to zakończyć. Nalałam do wanny wody, a po chwili do niej weszłam. Zanurzyłam się w kojącej cieczy po czym chwyciłam w rękę żyletkę i zrobiłam jedno lecz mocne i głębokie cięcie. Krew wypływała szybko. Było to jednak bardzo kojące. Czułam jak odpływam.
***
Obudziłam się w szpitalu. Nie rozumiałam co się stało. Siedział przy mnie Josh z moją córeczką. Na widok, że się ocknęłam szeroko się uśmiechnął. Potem przyszedł lekarz i odbyła się zbędna paplanina. Jednak ciekawiło mnie czemu nie ma tu Louisa? Przecież niby mnie 'kochał'.
- Josh, gdzie jest Loui? - podał mi jakiś list
- Przykro mi. - powiedział, wychodząc wraz z małą z sali
Otworzyłam list wyraźnie napisany przez Louisa. Ze słowa na słowo płakałam coraz bardziej. Nie mogłam w to uwierzyć.
" Kochana (T.I),
Wiem, że pewnie nie masz ochoty tego czytać, ale chcę byś wiedziała jedno. Kocham Cię. Kocham Cię najbardziej na świecie. Kocham naszą wspaniałą córeczkę, która jest tak piękna jak ty. Nie mogę jednak uwierzyć, że to zrobiłaś. Że zostawiłaś Alex. Rozumiem, że nie czułaś straty z mojej strony, ale zostawiłaś swoją córeczkę, którą kochałaś całym sercem. Nie umiem się wysłowić. Dobrze wiesz, że nigdy nie byłem w tym dobry. Wiem tylko, że nie wytrzymam dnia bez Ciebie, a co dopiero reszty życia. Ale powiem jedno. Żałuję, że byłem wtedy taki brutalny. Żałuję, że nie dałem Ci takiej przyjemności na jaką zasługujesz. Żałuję, że nie odbyło się to w innym miejscu. Żałuję, że sprawiłem Ci przykrość. Żałuję, że przeze mnie miałaś problemy. Żałuję wielu rzeczy, ale nigdy, ależ to nigdy nie będę żałował, że to zrobiłem, bo dzięki temu mam taką piękną i wspaniałą córeczkę. Kocham ją całym sercem tak jak i Ciebie, dlatego nie pozwolę Ci odejść. Jesteś w okropnym stanie, a jedyne co może pomóc to jak najszybsza operacja. Nie pozwolę Ci umrzeć. Jeśli to teraz czytasz, to znaczy że się obudziłaś i Josh przekazał Ci list. Tak, to prawda. Mogłem napisać go lepiej, staranniej i bardziej się wysilić. Rozpisać się i powiedzieć ile tak naprawdę dla mnie znaczysz, ale niestety nie mam tyle czasu. Ale mam Ci do powiedzenia tylko to, że byłaś moim światem. Byłaś wszystkim co tak naprawdę miałem. Moim szczęściem, powodem do uśmiechu, moją własną odmianą kokainy. Moje serce biło tylko i wyłącznie dla Ciebie. Od zawsze było twoje, dlatego nie czuję smutku, ani straty Ci je oddając. Tak. Żyjesz, bo ja oddałem Ci swoje serce. Kochałam Cię i zawsze będę. Będę patrzeć na Ciebie tam z góry.
Zawsze Twój, Louis. "
Nie wierzę, że to zrobił - dla mnie. To wszystko przeze mnie. Mogłam mu wybaczyć. Wszystko mogło być inaczej. Żałuję tego i to bardzo. Nigdy o nim nie zapomnę.
***10 lat później***
Są 15 urodziny mojej córki. Z roku na rok była coraz bardziej podobna do swojego ojca. Jego oczy, usta, włosy, śmiech, uśmiech i pośladki. Tak, zdecydowanie ma po Louisie. Jestem z Joshem. Układa się nam dobrze. Traktuje Alex jak własną córkę. Mimo to i tak nie mogę zapomnieć o Louisie. Nigdy nie przestanę go kochać. Zawsze będę go kochać najbardziej na świecie. Nikt mu nigdy nie dorówna. Liczę, że on na mnie patrzy i czuwa. Liczę, że wie, że zawsze był i będzie tym jedynym.
--------------------------------------------------------------------------------
<wspomnienie>
Wycieczka ze znajomymi do lasu, to czego mi brakowało. Było już trochę późno ale dla 18 latki to nic. Przecież jestem dorosła. Wraz z 2 moich najlepszych przyjaciół pojechaliśmy tam i świetnie się bawiliśmy. Zabawa trwała godzinami. Powoli na niebie było widać pierwsze gwiazdy. Bawiliśmy w chowanego. Biegłam jak najdalej, by było mnie trudno znaleźć. Stanęłam za byle jakim drzewem. Nagle poczułam cios w głowę i z upadłam tracąc przytomność. Obudziłam się w jakimś domku. Bałam się jak cholera. To było straszne. Nagle jakiś zamaskowany typ wszedł do pomieszczenia w którym byłam. Nigdy w życiu się tak nie bałam. Miał na sobie czarną kominiarkę, szare dresy i granatową bluzę. Lekko się zaśmiał na widok, że się ocknęłam. Wolnym krokiem zbliżał się do mnie, a napięcie rosło z każdą chwilą. Byłam skrępowana jakimiś sznurami. Chciałam krzyczeć o pomoc, ale miałam wetknięty jakiś materiał do buzi. Zaczęłam się wiercić i uderzać go tak mocno jak tylko mogłam, ale on przytrzymał moje nadgarstki jedną dłonią a drugą zaczął mnie rozbierać. Szarpałam się, ale był silniejszy. Po chwili nie miałam na sobie już niczego. Kopnęłam go w czuły punkt, na co on wymierzył mi cios z pięści w twarz. Pod wpływem bolesnego uderzenia upadłam kompletnie na podłogę mocno raniąc się w tył głowy. Od siły ciosu oniemiałam i przez chwilę nie byłam świadoma tego co się dzieje. Gdy już się otrząsnęłam poczułam okropny ból w dolnej partii mojego ciała. Łzy cisnęły mi się do oczu. Gdyby jęczałam z bólu, ale materiał częściowo to zagłuszał. Czułam jak chłopak się we mnie zachłannie porusza. Jego ruchy były szybkie i gwałtowne. Chciał się tylko wyżyć i zaspokoić. Nie obchodziło go nic innego jak tylko sprawić sobie przyjemność. Sprawiał mi ból nie do opisania. Chciałam by przestał. By dał mi odejść. By dał mi spokój. Ale to się nie stało.. Robił to dalej.. Płakałam jak nigdy.. Nigdy wcześniej tego nie robiłam.. Czułam się fatalnie.. Chłopak był wysportowany, a jego przyjaciel był duży. To oznaczało tylko problemy. Z każdą sekundą moja twarz puchła coraz bardziej od nadmiernego płaczu. Chłopak ział z podniecenia i zmęczenia, które go przepełniało. Dlaczego to musiało się zdarzyć akurat mi? Świat jest okrutny i brutalny. Wreszcie się skończyło chłopak doszedł spuszczając we mnie swoje ciepło. Czułam się okropnie. Zmęczona, słaba i wykończona. Wreszcie nieznajomy ubierając się do poprzedniego stanu wstał i po chwili przyłożył mi w głowę. Obudziłam się po jakimś czasie w tym samym lesie. Rozejrzałam się. Nikogo nie ma w pobliżu. Jestem ubrana. Przynajmniej to. Przykre wspomnienia wróciły. Moja twarz znowu pokrywał wodospad łez. Biegłam w nieznanym mi kierunku. Nagle ktoś mnie złapał. Zaczęłam się wyrywać i krzyczeć. Nagle Josh ( mój przyjaciel ) uspokoił mnie mocno mnie przytulając. Cieszyłam się, że to był on. Wróciliśmy do domu, a ja namówiłam Josha by ze mną został. Opowiedziałam mu całą historię. Był bardzo opanowany i mnie pocieszał. Po miesiącu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Było już za późno na aborcję w moim przypadku, więc musiałam urodzić.
<koniec wspomnienia>
Otrząsnęłam się i dałam Lou lekkiego buziaka na rozbudzenie. Ledwo otworzył te swoje piękne ślepia. Uśmiechnął się radośnie i wstał z łóżka nie budząc naszej córeczki. Podałam mu śniadanie, ale on je zabrał i w jednej ręce trzymając tacę, a w drugiej trzymaj moją dłoń, zaciągnął nas do salonu. Zjedliśmy śniadanie na pół. Nagle mina Lou gwałtownie spoważniała, co było dla niego dziwne.
- (T.I)..
- Louis, coś nie tak?
- Ja muszę Ci coś powiedzieć, ale najpierw musisz mi odpowiedzieć na kilka pytań.
- Dobrze Lou, ale zaczynam się bać.
- Kochasz mnie?
- Oczywiście, że tak.
- A wyszłabyś za mnie, mieszkałabyś ze mną i byłabyś ze mną do końca swojego życia?
- Tak Lou, ale do czego ty zmierzasz?
- Mimo wszystko?
- Tak Louis, ale o co Ci chodzi?
- (T.I), wiedz, że bardzo Cię kocham. Ale muszę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego, co chciałem Ci powiedzieć od początku, ale nie chciałem Cię stracić.
- Przejdź do rzeczy.
- Tym kimś. Kto cię zgwałcił byłem ja.
- Co!? - jej oczy zaszły się łzami
- Proszę, wiem, że to było złe. Wiem, że boli i jesteś zszokowana i zawiedziona, ale zrozum, ja Cię kocham!
- Louis..
- Proszę, wybacz mi. Kocham Cię najbardziej na świecie! Byłem głupi!
- Nie, ja. Nie dam rady. Ja. Muszę to przemyśleć. - wstałam i udałam się na górę do łazienki
Zamknęłam drzwi i osunęłam się po ścianie. Zaczęłam płakać. Zakochałam się w gwałcicielu. Rozmyślałam co dalej zrobić. Po pewnym czasie postanowiłam to zakończyć. Nalałam do wanny wody, a po chwili do niej weszłam. Zanurzyłam się w kojącej cieczy po czym chwyciłam w rękę żyletkę i zrobiłam jedno lecz mocne i głębokie cięcie. Krew wypływała szybko. Było to jednak bardzo kojące. Czułam jak odpływam.
***
Obudziłam się w szpitalu. Nie rozumiałam co się stało. Siedział przy mnie Josh z moją córeczką. Na widok, że się ocknęłam szeroko się uśmiechnął. Potem przyszedł lekarz i odbyła się zbędna paplanina. Jednak ciekawiło mnie czemu nie ma tu Louisa? Przecież niby mnie 'kochał'.
- Josh, gdzie jest Loui? - podał mi jakiś list
- Przykro mi. - powiedział, wychodząc wraz z małą z sali
Otworzyłam list wyraźnie napisany przez Louisa. Ze słowa na słowo płakałam coraz bardziej. Nie mogłam w to uwierzyć.
" Kochana (T.I),
Wiem, że pewnie nie masz ochoty tego czytać, ale chcę byś wiedziała jedno. Kocham Cię. Kocham Cię najbardziej na świecie. Kocham naszą wspaniałą córeczkę, która jest tak piękna jak ty. Nie mogę jednak uwierzyć, że to zrobiłaś. Że zostawiłaś Alex. Rozumiem, że nie czułaś straty z mojej strony, ale zostawiłaś swoją córeczkę, którą kochałaś całym sercem. Nie umiem się wysłowić. Dobrze wiesz, że nigdy nie byłem w tym dobry. Wiem tylko, że nie wytrzymam dnia bez Ciebie, a co dopiero reszty życia. Ale powiem jedno. Żałuję, że byłem wtedy taki brutalny. Żałuję, że nie dałem Ci takiej przyjemności na jaką zasługujesz. Żałuję, że nie odbyło się to w innym miejscu. Żałuję, że sprawiłem Ci przykrość. Żałuję, że przeze mnie miałaś problemy. Żałuję wielu rzeczy, ale nigdy, ależ to nigdy nie będę żałował, że to zrobiłem, bo dzięki temu mam taką piękną i wspaniałą córeczkę. Kocham ją całym sercem tak jak i Ciebie, dlatego nie pozwolę Ci odejść. Jesteś w okropnym stanie, a jedyne co może pomóc to jak najszybsza operacja. Nie pozwolę Ci umrzeć. Jeśli to teraz czytasz, to znaczy że się obudziłaś i Josh przekazał Ci list. Tak, to prawda. Mogłem napisać go lepiej, staranniej i bardziej się wysilić. Rozpisać się i powiedzieć ile tak naprawdę dla mnie znaczysz, ale niestety nie mam tyle czasu. Ale mam Ci do powiedzenia tylko to, że byłaś moim światem. Byłaś wszystkim co tak naprawdę miałem. Moim szczęściem, powodem do uśmiechu, moją własną odmianą kokainy. Moje serce biło tylko i wyłącznie dla Ciebie. Od zawsze było twoje, dlatego nie czuję smutku, ani straty Ci je oddając. Tak. Żyjesz, bo ja oddałem Ci swoje serce. Kochałam Cię i zawsze będę. Będę patrzeć na Ciebie tam z góry.
Zawsze Twój, Louis. "
Nie wierzę, że to zrobił - dla mnie. To wszystko przeze mnie. Mogłam mu wybaczyć. Wszystko mogło być inaczej. Żałuję tego i to bardzo. Nigdy o nim nie zapomnę.
***10 lat później***
Są 15 urodziny mojej córki. Z roku na rok była coraz bardziej podobna do swojego ojca. Jego oczy, usta, włosy, śmiech, uśmiech i pośladki. Tak, zdecydowanie ma po Louisie. Jestem z Joshem. Układa się nam dobrze. Traktuje Alex jak własną córkę. Mimo to i tak nie mogę zapomnieć o Louisie. Nigdy nie przestanę go kochać. Zawsze będę go kochać najbardziej na świecie. Nikt mu nigdy nie dorówna. Liczę, że on na mnie patrzy i czuwa. Liczę, że wie, że zawsze był i będzie tym jedynym.
--------------------------------------------------------------------------------
Wreszcie
się pozbierałam i to napisałam. Liczę, że się podoba.
Black
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz